Poznajmy się: Mniej znane fakty na mój temat

Blog ten powstał jakiś rok temu. Tak Kochani! Po prostu zmieniłam nazwę, adres oraz usunęłam wszelkie wcześniejsze wpisy. A więc chciałabym ponownie podzielić się z Wami kilkoma faktami na mój temat, tak w ramach lepszego poznania się. 

W dzieciństwie gdy rodzice nie mogli mnie znaleźć, wiecie gdzie byłam? Pod stołem. A co tam robiłam? Kupkę 😀 Zawsze mi to przypominają 😀 „Gdy nastała cisza, a Moniki brak, to wiadomo że siedzi pod stołem i się skupia” 😀

Jestem leniuszkiem. Może nie całkowitym, ale przykładowo, jak już posprzątam rano, to strasznie irytuje mnie to gdy ktoś brudzi i ma to przysłowiowo „w nosie”. Nie zamierzam ogarniać domu 100 razy, a uwierzcie, że jest to możliwe w tym domu. Co do leniuchowania, uwielbiam wylegiwać się w łóżku. Gdyby nie było innych obowiązków, to zapewne przeleżałabym cały dzień. Nigdy od razu się nie ubieram. Piżamę zdejmuję dopiero, gdy posprzątam.

Jeszcze w szkole średniej byłam bardzo wstydliwa. Pamiętam sytuacje, gdy koleżanka załatwiła mi podręcznik do języka polskiego, u chłopaka dwa lata starszego. Załatwić miała za mnie tą sprawę z książką, bo jak się domyślacie – wstydziłam się w ogóle nawiązać kontakt z tym chłopakiem. Pech chciał, że Marcin, bo tak miał na imię, chciał osobiście przekazać mi tę książkę. A ja jak to ja, zamiast się zgodzić to uciekałam chowając się po łazienkach :O

Uwielbiam brać prysznic we wrzącej wodzie. Zawsze jak wychodzę z pod prysznica jestem cała czerwona, buraczana prawie.

Mój ulubiony gatunek filmowy to dramat i komedia. Uwielbiam historię z życia wzięte, bardzo się nimi przejmuję. Podczas komedii natomiast potrafię śmiać się jak opętana, o ile takowa jest dobra.

Od kiedy pamiętam, zaczynając wspomnieć ze szkoły podstawowej aż do szkoły średniej, większość nauczycieli i znajomych mówiło jaka ze mnie śmieszka. Tak właśnie byłam nazywana. Pamiętam sytuację podczas lekcji wychowania fizycznego, gdy nauczycielka powiedziała, że gdyby był konkurs na najbardziej uśmiechniętą osobę w szkolę, to na pewno wybrałaby MNIE. 

Bardzo lubię gotować, ale tylko takie potrawy, które sobie znajdę na necie.

Lubię jeździć samochodem, uważam że dobry ze mnie kierowca. Wiadomo, trzeba wprawy itd. i to osiąga się latami, z czym się jak najbardziej zgodzę. Prawo jazdy mam ponad 5 lat. Uwielbiam „szybką jazdę”. Jak to mówi mój tata: 

„Masz zbyt ciężką nogę”.

Słodycze to mój największy nałóg. Nie umiem się powstrzymać gdy je widzę.

Parę lat temu prowadziłam Fan Page: Fan Club Polskich Siatkarzy. Dość długo się tym zajmowałam, teraz komuś innemu przekazałam profil na facebook’u.

W szkole podstawowej i gimnazjum uczyłam się jedynie języka niemieckiego. Idąc do technikum, niemiecki miałam 2 godziny w tygodniu, natomiast angielski 6 godzin. I co się stało? Wstyd się przyznać, ale nie umiem nic, ani jednego ani drugiego.

Dawno temu, bo chyba w podstawówce, pisałam wiersze. Nie chwaląc się – były całkiem niezłe. Szkoda, że nie mam już ich nigdzie, bo chętnie bym Wam pokazała. Nie tylko Wam szczerze mówiąc. Sama bym sobie poczytała 😀

Tańczyłam! Nie wiem dokładnie ile miałam lat, ale w granicach 5-8. Dokładnie pamiętam słowa dziadka, który zawsze mówił:

„Z niej to będzie tancerka.. Tak nam tu tańcuje..”

Nigdy nie zapomnę dziadka, który nie żyje od paru lat [*]. A co do tańca i jego słów.. Przestańcie! Zrobiłam się bardzo wstydliwa, więc tańczenie przy kimś odpadało. Była jakaś impreza, wesele czy cokolwiek innego, to zanim się odważyłam zatańczyć, musiało minąć sporo czasu. W wieku 4 lat przeprowadziłam się z rodzicami do innego miejsca.

Pierwszego dnia, gdy przyjechaliśmy oglądać nowy dom, pamiętam jak się przewróciłam i zdarłam kolana.

Jakieś tam urywki z młodzieńczych lat pamiętam. Wiem, że będąc maleństwem złapałam dzbanek z szafki, tym samym rozcinając sobie dłoń. Do tej pory mam bliznę, która już na pewno nie zniknie. Tego faktu akurat, bez wspomnień rodziców, na pewno bym nie pamiętała. Nic dziwnego w sumie.

Niejednokrotnie prowadziłam pamiętnik. Lubiłam pisać i zwierzać się ze swoich malutkich sekrecików. Wiecie jak to wyglądało? Pisałam codziennie po kilka stron, ale gdy minął jakiś tydzień, może dłużej – zapominałam o tym. Nie byłam systematyczna. Fajnie gdybym teraz miała go w ręku. Oi pośmiałabym się.

Wiem, że kiedyś – bo ciągle o tych czasach „KIEDYŚ” jest mowa, z kuzynką, która była u mnie na wakacjach, zabraliśmy kasę moim rodzicom, oczywiście po kryjomu. Poszłyśmy sobie do pobliskiego sklepu i wszystko wydałyśmy na słodycze. Następnie chowałyśmy się w wykopanej dziurze. Tam skonsumowałyśmy ów zakupy. Rodzice się nieźle na mnie wkurzyli. Ale czego się nie robi będąc dzieckiem? Jakim to się było nie rozsądnym człowiekiem. Teraz jak o tym myślę to zastanawiam się skąd taki pomysł.. Czasy były ciężkie, nie takie jak teraz. Nie miałam wszystkiego, ale nie miałam też niczego. Jeżeli rodziców było na coś stać to mi kupowali, nie mogę powiedzieć że miałam źle, bo bym skłamała. Dzięki temu jak było, myślę, że wyrosłam na dobrą osobę. Obecnie jedni mają wszystko, drudzy nic. Widzę po swojej siostrze. Co zechcę to dostanie, to nowe oryginalne buty, nowe spodnie. Cofając się wiek do tyłu, śmiało można stwierdzić, że nie było tego co jest teraz – telefonów, samochodów, ubrań. Doskonale pamiętam nowe buty, które dostałam od rodziców (wtedy zazwyczaj nosiło się ubrania oraz obuwie po kuzynostwie – tak akurat było w moim przypadku). Tak się im cieszyłam, że nie zdejmowałam ich w ogóle. Nawet w nich spałam. Tak, spałam w nich. Może się to Wam wydać śmieszne, ale takie były realia. I nie wstydzę się tego.

W szkole średniej każdy kogo nie było na zajęciach pożyczał ode mnie zeszyt. Podobno miałam ładne pismo. Zawsze starałam się prowadzić dobrze i czytelnie zeszyty. Zabawne jest to, że jak podczas lekcji musiałam szybko pisać, bo tak dyktował nauczyciel, to w domu przepisywałam ów zagadnienia od nowa. Plus jest taki, że podczas przepisywania zapamiętywałam to co pisałam. „Idąc” dalej tematem szkoły – przychodząc do domu od razu siadałam przy lekcjach. Prace domowe były z głowy, a więc kolejną część dnia miałam wolną. Ooo! Właśnie! Pochwalę się, ale jeszcze w szkole podstawowej i gimnazjalnej, dokładnie od 5 klasy do ostatniej gimnazjum, za każdym razem kończyłam ze świadectwem z czerwonym paskiem.

To w sumie chyba na tyle. Jak mi się coś przypomni to dopiszę 😀 A z Wami jak było? Macie jakieś swoje sekreciki, ciekawe historie czy wspomnienia pełne śmiechu? Jeśli tak jest to nie czekajcie, tylko podzielcie się nimi ze mną! Czekam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.